Na palcach weszłam do domu, który otworzyłam kluczem schowanym w okropnie pachnących kwiatach przed drzwiami. Było bardzo wcześnie, za wcześnie swoją drogą.
Weszłam cichaczem do swojego pokoju. W drodze do niego przechodziłam obok lustra i uśmiechnęłam się na swój widok. Wyglądałam doprawdy przekomicznie.
Weszłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku i zaczęłam się męczyć z całym moim ubraniem.
-Gdzie zgubiłaś swoje rzeczy?-Patryk stał w drzwiach mojego pokoju, jak zwykle. Zaciekawiony przyglądał mi się, uśmiechał się nawet delikatnie.
-Nie mam pojęcia. Jak było?
-Było tak, że wróciłem chwilę temu. Dokładnie jak Ty.-Uśmiechnął się, naprawdę szczerze. Może trochę tryumfująco? Nie wiem, może mi się przewidziało.
Na sznurówkach zrobił się supeł. Myślałam wtedy, że eksploduję. Znalazłam nożyczki i po prostu je obcięłam. Zdjęłam paskudne spodnie i zostałam w samej koszuli. Stanęłam przed lustrem oglądając wzory na całym ciele. Przypominały te same, które widzi się na różnych filmach, na ciałach ludzi z dziwnych plemion. Rozumiecie co mam na myśli, prawda? Oczywiście, że tak.
Otuliłam się jakby mocniej koszulą Filipa, zatopiłam się w niej. Czuć było jego zapach. Potrząsnęłam głową, swoimi ciemnymi włosami, które wyglądały swoją drogą tragicznie. Brudne i skołtunione. Trudno. Nie miałam siły się wtedy myć. Obróciłam się po pokoju wiedząc, że czegoś mi w nim brakuje.
Torba. Świetnie. W torbie, którą wzięłam 'do Cass' było wszystko. Łącznie z portfelem, kartą, discmanem, książką, słuchawkami... Słuchawkami, które kosztowały mnie zbyt dużo. Przez te słuchawki muszę męczyć się ze starym telefonem z klapką. Wybrałam słuchawki od telefonu. Gdzie ja miałam rozum?
Nieważne. Bo teraz nie miałam ani jednego, ani drugiego. Swoją drogą nie miałam niczego, łącznie ze swoimi ubraniami.
To nieważne. Jedyną rzeczą, którą chciałam wtedy zrobić to położyć się spać. Ale przed tym, postanowiłam zrobić sobie parę zdjęć. Zdjęłam koszulę i stanęłam przed lustrem jeszcze raz, ale o wiele dokładniej się przeglądając. Spróbowałam zmazać fragment z tatuażu, ale nic z tego. Na innym kawałku zauważyłam jakby skorupkę. Henna. Na pewno henna.
Zaczęłam się zastanawiać kto to zrobił. Bo miał talent. Wyglądało to świetnie, chociaż nie byłam do końca pewna, czy Dorocie też się spodobają. Dochodziły do szyi, dłoni, stóp.
Wtedy doznałam szoku. Tatuaże 'wchodziły' mi pod biustonosz. Jak się oczywiście okazało, moje piersi także były w tatuażach.
Zaczęłam się jeszcze głębiej zastanawiać, kto miał ten zaszczyt. I kto potrafi tak świetnie rysować. I kto miał tyle henny.
Ale zbyt szybko zasnęłam, żeby się w to bardziej zagłębiać.