środa, 1 maja 2013

~4


-Masz ochotę pójść nad jezioro? Porozmawiamy sobie.- Postanowiłam nawiązać jakąkolwiek rozmowę z moim bratem, który nadal o dziwo siedział na parapecie.
Był zamyślony. Patrzył przez otwarte okno. Słońce powoli szło spać, niebo było lekko pomarańczowe, ale nadal przeważał róż. Pogoda była piękna, temperatura wysoka, a delikatny wiatr dawał orzeźwienie. Nie byłam fanką lata. Nie byłam także fanką zimy. Byłam zakochana w wiośnie. Kiedy wszystko budziło się do życia, kiedy ptaki zaczynały zaglądać do moich okien. Kiedy tulipany nieśmiało wychodziły z ziemi. Kiedy wszystko wydawało się takie... nowe, piękne.
-Obiecałem nauczyć koleżankę grać na gitarze.- Zwrócił twarz w moją stronę, był wyraźnie zarumieniony, ale szczęśliwy.
A musicie wiedzieć, że jego szczęście było dla mnie bardzo ważne.
To trochę smutne, że on potrafił być szczęśliwy, nieważne co się działo. Oczywiście pozornie szczęśliwy. Jak człowiek po dwóch próbach samobójczych może być szczęśliwy? Nie wiem. A jestem prawie pewna, że jeśli ta dziewczyna od gitary go rzuci, to będzie trzecia do kolekcji. Od dziecka miałam awersję do kolekcjonowania czegokolwiek. Oczywiście moje nastawienie zmieniło się, kiedy dorosłam. Teraz zbieram na przykład blizny na rękach, nogach, brzuchu. Gdziekolwiek się da, byleby to nie było widoczne.
Widzicie? Wiecie o mnie następną rzecz! Jestem psychiczna.
Patryk wstał i powolnym krokiem udał się do wyjścia. Zatrzymał się w drzwiach i spojrzał na mnie. Może uśmiechnął się, a może to była tylko moja wyobraźnia. Chyba nigdy nie będę miała pewnośći.
Swoją drogą, nie lubię tego słowa. Pewność, jest okropna. Okrutna. Pewność, kojarzy mi się z odpowiedzialnością. A to słowo kojarzy mi się jeeeszcze gorzej. Ale nie zagłębiajmy się w to,  to tylko głupie gadanie.
Wtedy zadzwonił telefon.
Stary srebrny telefon, porysowany, pęknięty miejscami. Podniosłam go z podłogi, gdzie rzuciłam go z rana, kiedy tylko budzik zaczął dzwonić.
-Cześć kruszynko. Masz ochotę się zabawić? Dam Ci tyle rozkoszy ile tylko zapragniesz...-Uniosłam brwi i mimowolnie uśmiechnęłam się, jakby sama do siebie.

1 komentarz:

  1. O stara.







    Wbiło mnie w fotel, i nie jest to kwestia mojej wagi. Po pierwsze, to ostatnie. O.O mam oczy jak 5 złotych. No nie moge sie doczekać rozwoju wypadków.

    Po drugie, Patryk. Niedługo naprawdę zaliczy hat-tricka, znając Twoje upodobania. :D
    Po trzecie, kolekcjonowanie blizn. To mnie nie zaskoczyło, ale może byc ciekawie.
    Po czwarte, zgadzam się- pewnośc jest okrutna. Niepewność w zasadzie też.

    OdpowiedzUsuń